🪀 Mąż Ciągle Jeździ Do Rodziców
Gość gość. Goście. Napisano Lipiec 3, 2014. Mamy rocznego synka. Mąż ciągle imprezuje oczywiście sam, bo ja siedzę w domu z dzieckiem. Przychodzi pijany, prawdopodobnie ćpa. Jedyne co
Elżbieta Sujak: Myślę, że stopniowe opuszczanie rodziców zaczyna się dosyć wcześnie, już w okresie dojrzewania, kiedy to dom wydaje się dla dorastającego młodego człowieka za ciasny; gdy szuka przyjaciół poza rodziną; zaczyna marzyć o własnym, stworzonym przez siebie domu; wybiera sobie towarzysza czy towarzyszkę życia.
Spadek masy mięśniowej, uczucie ucisku w klatce piersiowej, zwiększenie masy ciała sprawiają, że wysiłek fizyczny staje się nieprzyjemny. Twój mąż czuje się nie tylko zmęczony ale i sfrustrowany takim stanem rzeczy. To, co kiedyś przychodziło mu bez wysiłku, teraz wymaga zwiększonej pracy i powoduje irytację.
Nie chce wezwać karetki, mówiąc, że zaraz przejdzie. Ale ciągle jęczy i płacze. Oczywiście chłopak się przestraszył i zadzwonił do Kamila, gdyż Mateusz nie odbierał. Mój mąż musiał spędzić prawie całą noc w domu swojej matki, słuchając, jakim jest niewdzięcznym synem. Myślałam, że teściowa z czasem się uspokoi.
„– Kochana, to twój naturalny, boski, biologiczny i prawny przywilej, żeby zaspokoić swój instynkt macierzyński – powiedziała Iza, moja przyjaciółka. – Co się go będziesz pytała. On ma swoje zainteresowania… Lubi biegać, prawda? I jeździ na rowerze. Widziałam ten jego rower, kosztowne cacko. To teraz ty też możesz mieć swoje hobby”.
Bywało często tak, że po ich wizycie miałam jeszcze więcej do roboty, niż przed. Później dotarły do mnie plotki mówiące o tym, że przez cały rok, kiedy ja opiekowałam się dzieckiem, mój mąż zdradzał mnie z różnymi kobietami. Tak, nie z jedną, a z kilkoma! Nie mogłam tego znieść i przeprowadziłam się do rodziców.
Mąż nie wraca do domu na noc, czasami ta nieobecność trwa tygodniami. Potem wraca do domu, wyjaśnia przyczynę lub odchodzi bez wyjaśnienia, a rodzina nadal żyje jak zwykle. Są chwile, kiedy mąż chodzi do swojej kochanki na miesiące i lata, a potem wraca i nigdy nie wyjeżdża nigdzie indziej. Zależy to od charakteru żony i
Goście. Napisano Październik 5, 2011. Dziewczyno, jeśli możesz zostać tam, gdzie mieszkacie, jest Ci tam dobrze - nie wyproawdzaj się do teściów. Chyba że jesteś bardzo silna psychicznie
00:00. 00:00. Mamo, dlaczego ten Pan jeździ na wózku? – Pyta dziecko wpatrzone w osobę poruszającą się na nietypowych, czterech kółkach. Na pewno każdy Rodzic usłyszał tego typu pytanie – jedni odpowiadają na nie zdawkowo, a drudzy przemilczają.
iFl9B. Każdy z nas nosi w sercu obraz domu rodzinnego, postaw i zasad w nim obowiązujących. Dom rodzinny to nie tylko my sami, ale również ludzie, którzy nas wychowywali i tym samym w dużej mierze przyczynili się do tego, co teraz czujemy i jak patrzymy na świat. Rodzice w życiu każdego dziecka odgrywają ogromną rolę – jest to wielka odpowiedzialność, która w dużej mierze rzutuje na stan obecny naszego życia. Pomimo wielkich starań i pełnego zaangażowania rodzice są też ludźmi ze swoimi własnymi problemami i niedociągnięciami. Tak naprawdę nie ma ludzi idealnych, ale to nie znaczy, że rodzic ma prawo zasiewać w swoim dziecku okrutne ziarna w postaci lęku, strachu, dozgonnego obowiązku i nieograniczonego poczucia winy… Kim są toksyczni rodzice? Toksyczny rodzic to nie tylko osoba pełna agresji, konfliktowości, czy przemocy… Choć wciąż kojarzony z patologicznymi zachowaniami, to jednak istnieje wiele innych przesłanek toksycznego postępowania rodziców. Toksyczni rodzice to ludzie, którzy przyczyniają się do emocjonalnego wyniszczenia, a tym do psychicznego i fizycznego wycieńczenia. Toksyczne ładunki opierają się na poczuciu znieważenia, czy poniżenia – są wieczną traumą, która trwa także przez całe życie. Negatywne wzorce postępowania stosowane przez toksycznych rodziców to nie tylko pojedyncze zachowania, to również ukryte i podprogowe systematyczne, bądź/ i długotrwałe szkodliwe oddziaływania. To forma manipulacji, która za każdym razem wkracza na wyższy poziom degradacji i emocjonalnego wykorzystania… Jakie zachowanie świadczą o tym, że rodzic jest toksyczny? Nie łatwo jest wywnioskować, czy rodzice są toksyczni, lub też tacy byli. Trudno jest dostrzec pewnego rodzaju zależności, gdy we wnętrzu wciąż wiele obaw i nieograniczonego poczucia winy. Dla ułatwienia przyjrzenia się relacji, która Cię łączy, bądź łączyła z destrukcyjną matką, lub toksycznym ojcem przygotowałam kilka zestawów pytań, które pozwolą Ci zrozumieć, co działo się bądź nadal dzieje w Twoim życiu. Wróć pamięcią do swojego dzieciństwa i odpowiedz na kilka poniższych pytań: Czy w Twoim domu panowała rygorystyczna dyscyplina, której nie przestrzeganie kończyło się karami cielesnymi? TAK / NIE Czy rodzice stosowali wobec Ciebie przemoc fizyczną? TAK / NIE Czy Twoi rodzice używali wobec Ciebie destrukcyjnych epitetów, np. takich jak: jesteś głupi/a, jesteś niedobry/a, jesteś beznadziejny/a, jesteś okropny/a… TAK / NIE Czy Twoi rodzice używali w stosunku do Ciebie wulgaryzmów wciąż udowadniając Ci, że jesteś „niczym”? TAK / NIE Czy musiałeś/aś się bardzo postarać, aby zasłużyć na ich pochwałę? TAK / NIE Czy rodzice nie poświęcali Ci czasu i wciąż mówili o tym, że im przeszkadzasz? TAK / NIE Czy ich miłość możesz określić jako warunkową, tj. musiałeś/aś spełnić określone warunki, by usłyszeć słowa „Kocham Cię”? TAK / NIE Czy Twoi rodzice nadużywali alkoholu, lub innych środków uzależniających? Czy czułeś/aś się tym obciążony? Czułeś/aś, że to Twoja wina? TAK / NIE Czy rodzice stronili od Ciebie? Unikali jakichkolwiek kontaktów z Tobą? TAK / NIE Czy Twoi rodzice rzadko Cię przytulali? TAK / NIE Czy Twoi rodzice wymagali od Ciebie, abyś im służył/a? Czy oczekiwali, że będziesz się nimi opiekować? TAK / NIE Czy wmawiali Ci, że ich krzywdzące zachowanie jest tylko i wyłącznie Twoją winną? TAK / NIE Czy często bałeś/aś się swoich rodziców? TAK / NIE Czy sam/a unikałeś/aś kontaktów z rodzicami na skutek strachu, który w tych momentach się pojawiał? TAK / NIE Czy mogłeś/aś mówić głośno o swoich potrzebach? TAK / NIE Czy rodzice Cię wyręczali za każdym razem, nawet w momentach, gdy chciałeś/aś zrobić coś sam/a? TAK / NIE Czy rodzice zrobili Ci coś, co kazali Ci zachować w tajemnicy? TAK / NIE A teraz przenieśmy się do Twojego dorosłego życia… Czy uważasz, że jeśli do kogoś zbyt mocno się zbliżysz to zostaniesz zraniony? TAK / NIE Czy nie angażujesz się zbyt mocno, aby nie zostać porzucony/a? TAK / NIE Czy nosisz w sobie lęk, że zostaniesz skrzywdzony? TAK / NIE Czy jest Ci trudno nawiązywać nowe relacje? TAK / NIE Czy spodziewasz się od ludzi tylko tego, co najgorsze? TAK / NIE Czy uważasz, że życie wciąż Cię kaleczy? TAK / NIE Czy znajdujesz się w destrukcyjnej relacji z partnerem? TAK / NIE Czy odczuwasz obawy przed pokazaniem swoich potrzeb i pragnień innym osobom? TAK / NIE Czy czujesz się wycofany/a? TAK / NIE Czy bywają momenty w których zastanawiasz się kim naprawdę jesteś, co prawdziwie czujesz i czego tak naprawdę chcesz od życia? TAK / NIE Czy Twoje zachowanie jest zbliżone do perfekcjonizmu? TAK / NIE Czy masz trudności aby się zrelaksować i po prostu odpocząć? TAK / NIE Czy Twoje myśli wciąż wracają do przykrych i krzywdzących wspomnień dotyczących rodziców? TAK / NIE Czy często bywasz bez powodu przygnębiony/a lub agresywny/a? TAK / NIE Czy obawiasz się wyrazić swoje zdanie? TAK / NIE Czy boisz się opinii innych osób? TAK / NIE Istnieje wiele zależności, które wpływają na to, czy dany rodzic jest destrukcyjny. Warto również przyjrzeć się sytuacji obecnej – obecnej relacji, która łączy Cię z rodzicami. Odpowiedz na kolejne kilka pytań: Czy rodzice nadal traktują Cię, jakbyś był/a małym dzieckiem? TAK / NIE Czy rodzice oczekują od Ciebie ciągłej pomocy? TAK / NIE Czy wiele Twoich przeszłych i obecnych decyzji jest uzależnione od ich opinii, a w całokształcie akceptacji? TAK / NIE Czy odczuwasz wewnętrzny chaos po spotkaniach ze swoimi rodzicami? TAK / NIE Czy jesteś spięty/a w trakcie kontaktów z rodzicami? TAK / NIE Czy jest Ci trudno „pozbierać się” po spotkaniu z rodzicami? Czy odczuwasz emocjonalny dyskomfort? TAK / NIE Czy rodzice wciąż podsycają w Tobie poczucie winy? TAK / NIE Czy czujesz, że rodzice Tobą manipulują? TAK / NIE Czy rodzice uzależnili Cię od siebie finansowo i wciąż ten fakt wykorzystują? TAK / NIE Czy obawiasz się powiedzieć „nie” rodzicom? TAK / NIE Czy rzadko lub wcale mówisz swoim rodzicom „nie”? TAK / NIE Czy czujesz się odpowiedzialny/a za samopoczucie rodziców? TAK / NIE Czy często realizujesz ich „prośby” pomimo wewnętrznego oporu? TAK / NIE Czy wciąż Cię poniżają i obśmiewają? TAK / NIE Czy rodzice plotkują na Twój temat za Twoimi plecami? TAK / NIE Czy uważasz, że nie zasługujesz na ich uznanie? TAK / NIE Czy uważasz, że czegokolwiek nie zrobisz i czego też nie dokonasz, to i tak nie jest wystarczająco dobre dla Twoich rodziców? TAK / NIE Czy jesteś na każde ich zawołanie? TAK / NIE Czy czujesz się zmęczony/a ich postępowaniem? TAK / NIE Czy żyjesz pod ich dyktando? TAK / NIE Powyższe pytania nie tylko mają Ci pomóc odsłonić i zrozumieć pewne zależności, ale mają stać się nową formą spojrzenia na dotychczasową relację z rodzicami. Jeśli Twoich odpowiedzi twierdzących było wiele, warto abyś wyszedł/ wyszła poza schemat i zawalczył/a o swoje prawo do wolności i pełnej swobody życia wypełnionego uśmiechem od ucha do ucha… Jak postępuje toksyczny rodzic? Toksyczny rodzic jest w stanie posunąć się do wielu niespodziewanych działań, aby tylko wciąż mieć kontrolę nad Twoim życiem. Nie tylko znieważy, ale posunie się do ukrytego szantażu. Jego ulubionym narzędziem ciągłej manipulacji jest poczucie winy, które wciąż będzie w Tobie pielęgnować. Gdy zauważy sprzeciw, bądź jakikolwiek bunt z Twojej strony szybko wcieli się w rolę ofiary. Toksyczny rodzic to również wyjątkowy aktor – wciela się w rolę ofiary w kilka sekund. Jego łzy i szlochanie to tylko kilka sposób na to, aby „coś” na Tobie wymóc. Można by powiedzieć, że to perfekcjonista w swym działaniu – tu nie ma miejsca na błędy. Toksyczny rodzic jest elastyczny i dopasuje się do każdej sytuacji tak, aby jego zdanie zawsze było najważniejsze. Z zapłakanej matuli szybko przeobrazi się w zimną i zuchwałą damę, która oczekuje, aby jej poddani, czyli dzieci robiły to, co zechce i jak zechce. Z zbolałego ojczulka w mgnieniu oka stanie się żądnym władzy tyranem, który nie tylko będzie oczekiwał posłuszeństwa, ale również dozgonnej wdzięczności za życie, które łaskawie ofiarował. Toksyczny rodzic zmienia swoje maski i potrafi dostosować się do każdej sytuacji. Dobrze wie gdzie jest Twój słaby punkt i na nim na pewno będzie wciąż bazować. Gdy Ty postanowisz się zbuntować szybko okaże się, że jesteś nieszanującym swego „stworzyciela” „niewdzięcznikiem” … Kara będzie bolesna… Poprzez zaszczepienie w Tobie wielu traumatycznych schematów, o których możesz poczytać więcej >TUTAJ< wciąż nieświadomie tkwisz w toksycznym wpływie rodziców. Paraliżujące poczucie winy i ograniczający wstyd wciąż nawołuje, że powinieneś/ powinnaś i musisz być na każde skinienie rodziców. Toksyczny wpływ wręcz zabrania Ci odkryć prawdę o sobie samym i tym samym uwolnić się od destrukcyjnego paraliżu. Do czego posuną się toksyczni rodzice? Toksyczny rodzic to despotyczny i pełen wyrachowania władca. Już od momentu Twojego pojawienia się na świecie postępował tak, abyś to Ty był mu „podwładnym” i uległym… Czas i Twoja dorosłość nie mają prawa tego zmienić. Nic i nikt nie ma prawa ruszyć zasad, którymi on się karmi. Toksyczny rodzic miał i ma duży wpływ na Ciebie – wykorzystuje różnego rodzaju taktyki, aby zniekształcić Twoją rzeczywistością i tym samym dalej Tobą „władać”… TOKSYCZNE RZUTOWANIE Toksyczne rzutowanie polega na przypisaniu dziecku wszystkich mankamentów toksycznego rodzica. Wszystko co złe w toksycznym rodzicu jest winą jego dziecka. Nieświadome tego faktu maleństwa żyją i dorastają w przeświadczeniu, że to, jak zachowywali się względem nich rodzice było i wciąż jest tylko ich winą. Toksyczny rodzic przybiera maskę ofiary, a jego dziecko staje się oprawcą. Toksyczny rodzic buduje nieskazitelny obraz samego siebie, przekazując i wciąż udowadniając swoje wady i przewinienia dzieciom. Obwinianie jest ukochaną zabawką w rękach toksycznego rodzica. Dla przykładu: Zosia zaszła w ciążę w wielu 14 lat. Jako niedojrzała matka obwiniała swoje dziecka za to, że zabrało jej całą młodość. Nikt inny nie był winny, ona sama też nie zrobiła nic złego. Cały swój żal i gniew wylewała na swoje dziecko… Michał nie raz usłyszał od matki: „Spierdoliłeś mi całe życie. A mogłam być piękna i bogata, a teraz siedzę tu z Tobą…” TOKSYCZNA KRYTYKA Dziecko toksycznego rodzica nigdy nie będzie zbyt dobre aby zasłużyć na pochwałę. Nigdy też nie zazna takiego momentu w którym rodzic zauważy jego osiągnięcia. Dla toksycznego rodzica dziecko zawsze będzie zbyt słabe i głupie… Destrukcyjna krytyka to forma umocnienia w dziecku poczucia winy i dozgonnego obowiązku za stan toksycznego rodzica… Dla przykładu: Natalia nawet gdy była już dorosła nie mogła sobie poradzić z wewnętrznym przeświadczeniem, że to właśnie ona spowodowała, że ojciec popadł w uzależnienie alkoholowe. Ojciec nigdy jej nie pochwalił – dla niego zawsze była zbyt głupia i słaba. Wciąż porównywał ją do innych i udowadniał beznadziejność. Gdy poszła na studia, a potem je przerwała usłyszała od ojca: „Przez Ciebie zapije się na śmierć. Zobacz do czego mnie zmuszasz. Jest mi strasznie wstyd za Ciebie…” TOKSYCZNA PAMIĘTLIWOŚĆ Wystarczy tylko jeden raz kiedy zrobisz coś nie tak, a ten jeden raz urośnie do rangi największego przewinienia ludzkości. Wystarczy tylko jedna pomyłka z Twojego życia, a toksyczny rodzic nie zawaha się użyć jej przeciwko Tobie. Twoje nawet najmniejsze potknięcia staną się „igłami wbijanymi w serce” toksycznego rodzica. Toksyczny rodzic będzie ubarwiał i podkoloryzował wszystkie Twoje występki, ale tak naprawdę one nigdy nie będą go boleć… To, co mówi i jak mówi ma Ciebie zaboleć. Dla przykładu: Irena na każdym kroku przypominała synowi, że zapomniał o jej 35 urodzinach pomimo, że ona tak bardzo o niego dbała i dba do tej pory… TOKSYCZNY SZANTAŻ Toksyczny rodzic praktycznie zawsze ma wobec swojego dziecka nieracjonalne oczekiwania. Wyznaje zasadę, że jeśli dał Ci życie to może żądać czego tylko zapragnie. A Twój najmniejszy sprzeciw wobec jego „rozkazów” będzie surowo karany. Toksyczny rodzic nigdy nie rozumiał i nie zrozumie Twoich potrzeb – liczy się tylko on i jego oczekiwania. Im częściej będziesz na ich zawołanie tym szybciej stracisz swoją tożsamość. Próby łagodzenia sytuacji i wewnętrzne monologi w stylu: „Przecież to moja matkę – powinienem…” odbierają Ci prawo do niezależności i wolności… TOKSYCZNE ZAWIĄZANIE Toksyczny rodzic jeśli tylko ma taką możliwość to na pewno uzależni Cię od siebie finansowo. Od małych prezentów po testament, który stanie się swoistym narzędziem do dyrygowania Twoim życiem. Toksyczny rodzic nie tylko będzie mówił Ci co masz robić, ale z miłą chęcią przejmie całkowicie stery nad Twoim życia. Staniesz się marionetką w jego rekach i na pewno nie raz usłyszysz: „Bo Cię wydziedziczę…” TOKSYCZNE OCZERNIANIE Wystarczy, że tylko raz się spóźnisz… Wystarczy, że tylko raz powiesz coś nieproszony/a, a toksyczny rodzic nie zawaha się ani sekundy, aby „cały świat” poznał „prawdę” o Tobie. Całe osiedle, wszyscy sąsiedzi zobaczą jakim też jesteś niewdzięcznym dzieckiem… Nie wystarczy słowo „przepraszam” – toksyczny rodzic choć go przyjmie, to nie odpuści. Będzie wymagał wciąż więcej i więcej… TOKSYCZNA TRIANGULACJA Triangulacja w psychologii oznacza włączanie trzeciej osoby w konflikt. Toksyczny rodzic uwielbia tę metodę – gdy dochodzi do jakichkolwiek rozmów zawsze znajdzie kogoś „trzeciego”, by ten poparł jego stwierdzenia i oczekiwania. Zawierają z nim sojusz – najpierw robią „pranie mózgu” osobie włączanej, a potem ruszą z „sprzymierzeńcem” na swoją ofiarę. Wszystko to, by zaszczepić w Tobie niepewność, a w Twojej głowie na pewno pojawi się niepewność… TOKSYCZNE KONTROLOWANIE Kontrola to jedna z elementów ich warunkowej miłości. Nie masz prawa do własnych decyzji… Nigdy jej nie miałeś i nigdy jej nie doświadczysz. Toksyczny rodzic będzie wpływ nawet na to, jaki papier toaletowy kupisz, a nie mówię tutaj o całej reszcie. Toksyczny rodzic nie zna granic – będzie wpływać na to o której jadasz, co jesz i z kim sypiasz… Wszystko musi być ułożone według jego zasad i reguł, a jeśli „coś” nie wyjdzie to nie bądź zdziwiony/a, że spróbuje Ci wmówić: „Spójrz jak kończą się Twoje samodzielne decyzje. Następnym razem zapytaj mnie o zdanie…” Oczywiście wszystko to niby dla Twojego dobra… Jak uwolnić się od toksycznego wpływu rodziców? Na samym początku zaznaczę, a nawet podkreślę – JESTEŚ OSOBĄ DOROSŁĄ i masz pełne prawa do życia według własnych zasad, nawet na przekór temu, co próbują Ci wmówić tak bardzo destrukcyjne osoby. Masz nie tylko prawo żyć, jak Ci się podoba, ale masz także możliwość uwolnienia się od uciążliwego, tak bardzo toksycznego wpływu Twoich rodziców. Masz prawo poczuć wiatr w żaglach i dryfować po morzu pewności siebie i pełnego wiary w swe możliwości. Na początek najważniejsze to zrozumienie tego w jakiej sytuacji się znajdujesz i jakie są fakty na temat relacji łączącej Cię z rodzicami. Ostrzegam prawda może być bolesna, ale pozwól sobie na nią… To właśnie ona przyczyni się do zmiany. Prawda uwolni Cię od złudnej nadziei, że rodzice w sposób magiczny nagle się zmienią i stworzycie nowy dom pełen ciepłych i radosnych chwil. Kolejna bardzo ważna informacja to kwestia inwestycji w samego siebie – nigdy nie jest za późno, aby zbudować silny wewnętrzny mur ratujący Cię przed toksycznym wpływem rodziców. Zdobądź się na odwagę – ona jest w Tobie… Chciałabym abyś zapamiętał/a bardzo ważne słowa Susan Forward: „Nie jesteś odpowiedzialny za to, co zrobiono Tobie jako bezbronnemu dziecku! Jesteś odpowiedzialny teraz za podjęcie pewnych konstruktywnych kroków rozliczających Cię z przeszłością!” Praca nad uwalnianiem się od emocjonalnego bagażu, który wciąż nosisz na swych plecach nie należy do łatwych. Z czasem pojawi się żal, a nawet dziwna pustka po tym do czego byłeś/aś tak bardzo przyzwyczajony/a. Jednak, aby zmiana nie była zbyt bolesna musisz pamiętać o optymalnym tempie. Liczą się postępy, a nie czas… Aby uwolnić się od bolesnej spuścizny to konieczne jest stawianie czoła problemowi, uznanie swojej niezależności, samookreślenie siebie oraz obarczanie faktyczną odpowiedzialnością tego, kto jest naprawdę odpowiedzialny. Pamiętaj, że nie jesteś sam/a zawsze masz prawo poprosić o wsparcie i spojrzeć na świat w innych barwach. Zawalcz o siebie – działaj !!! Autorka: Agnieszka » O MNIE Bibliografia: Forward S., Toksyczni rodzice. Jacek Santorski &CO Agencja Wydawnicza Warszawa 2006; Glass L., Toksyczni ludzie. Wyd. Rebis Warszawa 2004 ODSZUKAJ RADOŚĆ W KILKU SŁOWACH - CZYTAJ i UCZ SIĘ DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ „DZIENNIK MIŁOŚCI WŁASNEJ” to e-book dla każdego, kto chce zacząć siebie kochać. To propozycja dla wszystkich którzy pragną patrzeć na siebie oczami szacunku, zrozumienia, akceptacji i wdzięczności ❤❤❤ (więcej…) CZYTAJ ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE ELIKSIR PEWNOŚCI SIEBIE, czyli jak pokonać wewnętrzne i zewnętrzne blokady? Istnieją takie momenty, w których z wielkim cierpieniem na duszy wątpimy w siebie. Nie czujemy się zbyt dobrze we własnej skórze, odczuwamy ucisk w gardle, nogi odmawiają posłuszeństwa, a serce zbyt szybko zaczyna bić. Człowiek sam ze sobą czuje się źle. A wszystko z powodu kulejącej pewności siebie, która daje o sobie znać, w takich momentach, które są dla nas nazbyt obciążające. Dlatego postanowiłam napisać książkę, która dokładnie zobrazuje, jak stać się pewnym siebie człowiekiem. (więcej…) CZYTAJ Źródła braku pewności siebie, czyli skąd u ludzi niskie poczucie wartości? „Źródła braku pewności siebie” to e-book dla każdego, kto chce wziąć pewność siebie w swoje ręce i podjąć decyzję, co dalej powinien z nią zrobić. To nade wszystko źródło schematów głęboko zakorzenionych w podświadomości. To prawda o tym skąd u ludzi niskie poczucie wartości, jak również o tym, co wpływało i wpływa cały czas na naszą pewność siebie. W e-booku: (więcej…) CZYTAJ TOXIC 2, jak poradzić sobie z miłością, która Cię niszczy? Toksyczna więź… Coraz bardziej świadomi, a jednak wciąż tak bardzo nieświadomi… Niestety wciąż zbyt wiele osób tkwi w toksycznych relacjach, całkowicie rujnując swoje zdrowie psychiczne. Nazbyt wiele osób wciąż nieświadomie oddaje swoje życie w ręce wampira emocjonalnego. Traci wszystko – szczęście, radość, poczucie bezpieczeństwa, spokój, swoje prawa, zdrowie i to wszystko w imię zasad, które zostały zbudowane przez toksycznego wampira. Jednak w życiu każdego z nas przychodzi taki moment w których pragniemy tylko jednego – wolności i rozumienia… Czy należysz do tych osób? (więcej…) CZYTAJ TOXIC, jak sobie radzić z osobami, które utrudniają Ci życie? Emocjonalnie wykorzystani… Emocjonalny wampir to szantażysta o wielu twarzach. Gra i wykorzystuje – owija sobie nas wokół palca i nawet nie wiemy kiedy, a już zachowujemy się tak, jak on sobie tego życzy. To nie Twoja wina!!! Emocjonalny szantażysta to cholerny manipulator – wykorzysta wszystko i wszystkich, by zdobyć to, co jest mu w danej chwili potrzebne. W nosie ma uczucia innych – najważniejsze to podbudowanie własnego ego… Najtrudniejszy moment naszego życia to ten, w którym w końcu zdajemy sobie sprawę z faktu, że ta osoba nas krzywdzi. Ciągła krytyka, obgadywanie, niedorzeczne plotki, brak szacunku, obojętność ze strony bliskich… Odczuwasz to u siebie w życiu? (więcej…) CZYTAJ CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI Sztuka perswazji to sposób na życie… Choć mylona z manipulacją, to jednak jest bardzo daleka od tego postępowania… Perswazja to sposób przekonywania do własnych racji bez wpływu na zdrowie innej osoby. Pomaga dojść do konsensusu poprzez dyskusję zainteresowanych stron nad zaistniałym problemem – tym samym otwiera drogę do jego rozwiązania. Jest również nieodzownym czynnikiem łagodzącym wszelkie kłótnie, czy spory. Należy pamięć, że perswazja nie polega na zmuszaniu, jak to lubi robić manipulacja. Perswazja nigdy nie jest powiązana z kłamstwem, czy mówieniem nieprawdy. Skupia się przede wszystkim na argumentowaniu danych twierdzeń i postaw w sposób rzeczowy i kompetentny. …ale dość z teorią… Czas zobaczyć, czego nauczy nas CZARNA KSIĘGA PERSWAZJI… Publikacji pomoże przede wszystkim opanować bezcenne techniki życia wśród wielu różnych osobowości… (więcej…) CZYTAJ DEPRESJA NIEWIDZIALNY WRÓG DEPRESJA WCIĄŻ OBECNA… Do tej pory na temat depresji powstało wiele książek, jednak wszystkie „jakieś takieś”… Niby służą pomocą, a wciąż zbyt wiele w nich skomplikowanych terminów… Zbyt mało poradników – zbyt mało prostych przekazów… Dzisiaj chcę Ci przedstawić pozycję, która jest daleka od medycznych nierozumianych słów. Nie znajdziesz tu nic trudnego do zrozumienia. Ta książka jest napisana, by służyć i pomagać – ma zwiększyć świadomość samego chorującego, jak i jego najbliższych, którzy walczą razem z nim. (więcej…) CZYTAJ ZBURZĘ TEN MUR CZAS NA ZMIANY… Czy masz czasem tak, że gdziekolwiek się ruszysz, to napotykasz na mur? Próbujesz coś zmienić, coś osiągnąć, ale nic się nie zmienia? Jest pewien sposób na to… Czas zburzyć ten okropny mur, który przez lata budowany był przez porażki, negatywne myśli, krzywdzące opinie, brak pewności siebie, trudne dzieciństwo, okrutne utarte schematy… Wszystko, czego teraz potrzebujesz, to uświadomienie sobie, jak dotrzeć do własnego szczęścia. Dzięki tej książce odzyskać siebie – zrozumiesz i zaakceptujesz, a przede wszystkim nauczysz się prawdziwie żyć. Trener rozwoju osobistego pomoże Ci zrozumieć, co to znaczy żyć pełnią życia. (więcej…) CZYTAJ WŁADCA SŁOWA Władca słowa… Jak skutecznie i celnie wymierzać słowo, aby osiągnąć władzę nad ludzkimi emocjami? Książka, której opis właśnie czytasz, stawia sobie za cel dać Ci władzę nad ludzkimi emocjami. Będzie tu mowa o tym, jak możesz się nauczyć sięgać poza racjonalne motywy innych ludzi i oddziaływać bezpośrednio na ich instynkty, rozbudzając i rozpalając swymi słowami ich wyobraźnię. Pokażemy Ci, w jaki sposób, sięgając poza racjonalne motywy słuchacza, możesz rozpalać wyobraźnię samymi słowami. Czyli, w skrócie, dowiesz się przede wszystkim… Nauczy się – Jak bezpośrednio wpływać na ludzkie instynkty, emocje i wyobraźnię, sprawiając, że wszelkie Twoje sugestie staną się nieodparcie fascynujące, zniewalające i hipnotyczne? (więcej…) CZYTAJ POTĘGA ŻYCIA – Jak zacząć od nowa, nie zmieniając wszystkiego wokół? Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia staje oko w oko z potrzebą zmiany, która często przychodzi niespodziewanie i od której tak naprawdę nie ma odwrotu. Zmiana dotyczy różnych sfer naszego życia, ale w dużej mierze będzie krążyć wokół wewnętrznej potrzeby natychmiastowej odmiany własnego losu… Wewnętrzny głos krzyczy: „muszę coś zmienić, bo inaczej zwariuję”… Zmiana jest nieunikniona, a Ty od dzisiaj stajesz się jej mapą i przewodnikiem… (więcej…) CZYTAJ
Mamy małe dziecko a teraz wiadomo jakie ciężkie czasy. Mieszkamy osobno bez rodziców. Problem jest taki, że mój mąż ciągle by jeździł do swojej mamy a to niby coś porobić przy aucie itp. Teraz ten koronawirus i bardzo się boje o nasze dziecko. Ale on nie dostrzega w tym problemu ze odwiedzi mamę. A jego mama często chodzi po sklepach razem ze swoją córka a syna do siebie zaprasza i nie boi się o swoją wnuczke. Ręce opadają jak ludzie są nieodpowiedzialni. Jak tu z nim porozmawiać jak wytłumaczyć. ? Boisz się, to normalne, ale wg mnie ten wirus nie taki straszny jak go malują. Wystarczy, że mąż zachowa odp. odległość , przecież chyba nie ściskają się na powitanie.
Prosiłem, błagałem żonę: „Nie jedź!”. Nie posłuchała. Marzyły jej się wielkie pieniądze. No i ona je pewnie ma. A my...? Kiedyś, przed laty, Danuta Rinn śpiewała piosenkę „Pieniądze szczęścia nie dają”. Te słowa tak bardzo pasują do dzisiejszego świata, w którym przyszło nam żyć. Wystarczy rozejrzeć się tylko wokół siebie, gdziekolwiek mieszkamy, przyjrzeć się naszym rodzinom lub posłuchać rozmów w swoim miejscu pracy, to zaraz zrozumiemy, ile jest nieszczęścia i łez z powodu dużych pieniędzy. Jak ogromna zazdrość zapanowała wśród naszych rodzin, pośród polskiego społeczeństwa, gdzie pieniądz zdominował wszystkie wartości ludzkiego życia, gdzie stawiany jest na pierwszym miejscu – a z taką postawą szczęścia się raczej nie zazna. Kilkanaście lat temu poznałem Kasię Bardzo ładną dziewczynę pochodzącą z wioski oddalonej od mojej o kilka kilometrów. Z widzenia znałem ją jeszcze w liceum. Chodziliśmy ze sobą ponad cztery lata. Ja już wtedy pracowałem jako majster u mojego ojca na budowie. Kasia myślała o studiach, ale później zrezygnowała z tego pomysłu. Podjęła pracę w sklepie odzieżowym i to zajęcie jej się spodobało. Byłem tak zakochany w mojej Kasieńce, że świata poza nią nie widziałem. Inne dziewczyny, czy to na zabawie tanecznej, czy prywatce, mogły dla mnie nie istnieć. Dziś, po latach, nie mogę uwierzyć, że tak mogło być. – Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic, nigdy nie było między nami nawet małego nieporozumienia – mówię często kolegom, jeśli chcą mnie jeszcze słuchać. No tak, ale miłość miłością, a życie toczy się swoimi torami... Moja Kasia mieszkała na wsi, wraz z rodzicami. Jej starszy brat założył rodzinę i wyjechał do miasta za pracą. Rodzice Kasi mieli małe gospodarstwo i ładny piętrowy dom. Zawsze byli mi bardzo życzliwi. Naprawdę, takich teściów to ze świecą szukać. Po czterech latach szczęśliwego narzeczeństwa postanowiliśmy z Kasią wziąć ślub. Zarówno jej rodzice, jak i moi byli z tego powodu bardzo zadowoleni. Mój tata na lewo i prawo chwalił się, jaką to będzie miał ładną i sympatyczną synową. A mama zachwycała się jej kulinarnymi zdolnościami. Po uzgodnieniu wszystkich szczegółów z rodzicami Kasi i moimi rozpoczęliśmy przygotowania do wesela. Zorganizowaliśmy huczną imprezę – taką, o jakiej zawsze marzyłem – na 200 osób. Trwała dwa dni, bo i na poprawinach goście tańczyli do północy. Po pięknym weselu zaczęliśmy nasze wspólne życie. Zamieszkaliśmy z Kasią u jej rodziców, na piętrze. Oboje pracowaliśmy i szczęśliwie płynął nam czas w małżeństwie. W wolnych chwilach urządzaliśmy sobie wycieczki do różnych ciekawych miejsc. Oboje bardzo lubiliśmy góry i przyrodę. A raz wyjechaliśmy nawet nad Morze Śródziemne. Wtedy naprawdę chciało się żyć. Tak mijały tygodnie i miesiące. Rok po ślubie urodził nam się syn. Imię wybieraliśmy wspólnie z rodzicami Kasi i moimi. Było z tym trochę kłopotu, bo każdy uważał, że jego propozycja jest najlepsza. W końcu wszyscy uznaliśmy, że najpiękniejszym imieniem dla naszego synka będzie Kacperek i tak został zapisany w urzędzie. Chłopak bardzo szybko rósł i zanim skończył rok, zaczął już chodzić. Lubiłem się nim chwalić w rozmowach z kolegami. Po trzech latach małżeństwa Kasia urodziła śliczną dziewczynkę. Znowu narada rodzinna, jakie imię wybrać, jakie będzie najlepiej pasować do naszej córeczki. W końcu zdecydowaliśmy się na Kingę. Ciągle w pracy pokazywałem kolegom zdjęcia dwójki moich ślicznych pociech. Dziadkowie też oszaleli na punkcie wnucząt. Zarówno jedni, jak i drudzy bardzo nam pomagali, nieraz podejmując się nawet całodziennej opieki na maluchami. Gdy dzieci trochę podrosły, moja żona zaczęła myśleć o powrocie do pracy. Przeglądała oferty w Internecie, zaglądała na „Facebooka” i „Naszą klasę”, rozmawiała z koleżankami ze szkoły. W końcu doszła do wniosku, że najlepiej dla niej i dla naszej rodziny będzie, jeśli wyjedzie na jakiś czas za granicę. Mówiła, że tylko w ten sposób uda nam się podreperować budżet, wyremontować dom i zmienić samochód na większy i nowszy. Od początku nie pochwalałem tego wyjazdu – Musisz być zawsze przy mnie i przy swoich dzieciach, twoje miejsce jest przy nas, bez ciebie życie rodzinne straci sens – mówiłem żonie. Zresztą nie tylko ja próbowałem Kasię przekonać, aby zrezygnowała z zamiaru wyjazdu. Robili to także jej rodzice i moi. Trwały bardzo długie rozmowy, wszyscy namawialiśmy Kasię, żeby podjęła pracę w kraju. Nawet wydawało mi się, że udało nam się ją przekonać, bo przez kolejne tygodnie nie podejmowała tematu. Już się cieszyłem, że zrezygnowała ze swojego pomysłu. Niestety, pewnego razu po przejrzeniu wpisów na Facebooku i rozmowie z jakąś koleżanką, Kasia powiedziała: – Kochanie, pojadę, zarobię i wrócę. Moi i twoi rodzice będą ci pomagać w opiece nad dziećmi, już z nimi rozmawiałam. Czas szybko minie, a pieniążki się przydadzą. Nigdy tu takich nie zarobię. Zobaczysz, nie będziesz żałował, i potem jeszcze będziesz mi dziękował, że się na to odważyłam. I co ja mogłem zrobić? Siłą ją powstrzymać? Mimo mojego sprzeciwu Kasia zaczęła szukać ofert pracy za granicą, które by jej odpowiadały. Dotąd szukała, aż znalazła. – Włochy, opieka nad starszą panią – oświadczyła mi. – Na trzy miesiące. Prosiłem Kasię, żeby się jeszcze zastanowiła. – Jak ja sobie poradzę z dziećmi bez ciebie? – brałem ją na litość. – Nie wyjeżdżaj, nie psuj naszego szczęścia. Nie słuchała... Kacperkowi i Kindze nic nie mówiła o wyjeździe. Zresztą byli jeszcze za mali, żeby to zrozumieć. Ja też tak naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, jak to jest, kiedy zabraknie żony, a zwłaszcza matki małych dzieci. Tymczasem Kasia, po załatwieniu wszystkich formalności, czekała na telefon z informacją, kiedy ma jechać. W końcu nadszedł ten dzień. Pożegnała się z z rodzicami i ze mną. Dzieci jeszcze spały. Nie budziła ich. Może i lepiej, przynajmniej oszczędziła im płaczu. Na początku wszystko było w jak najlepszym porządku. Pracowałem jak dawniej, a dziećmi zajęli się rodzice Kasi. Moi też często przyjeżdżali. Jakoś się kręciło. Pewnie, że były trudności. Nie wiedziałem, jak się zaplata warkoczyki Kindze, co Kacper je na śniadanie, gdzie jest pościel na ich małe kołderki… Ale jakoś, wspólnymi siłami, dawaliśmy sobie radę. Kasia przyjechała po trzech miesiącach, przywiozła trochę kasy, ale też poinformowała nas, że za tydzień wraca do Włoch, bo tak się umówiła. Nie pomogły rozmowy z rodzicami i płacz dzieci. Wyjechała ponownie. I tak to trwało dwa lata. Moja żona wyjeżdżała i wracała. Fakt, że dzięki zarobionym przez nią pieniądzom nasz dom wypiękniał. Ale co z tego, skoro brakowało w nim Kasi. W pewnym momencie zacząłem się na dobre niepokoić, bo żona rzadziej dzwoniła, a nasze rozmowy były jakieś dziwne, inne niż wcześniej... Tłumaczyłem sobie, że może tam coś z pracą jest nie tak i ona nie chce mi tego mówić, żebym się nie martwił. Rodzice Kasi też twierdzili, że ich córka jest ostatnio nieswoja. W pracy koledzy uspokajali mnie: – Tysiące Polaków wyjeżdża za granicę, młodzi, starsi, żony, mężowie – dorabiają się i wracają. To mi dodawało otuchy. Kilka dni później doznałem szoku. Zadzwoniła Kasia i jak gdyby nigdy nic w rozmowie oświadczyła mi: – Słuchaj, na razie nie wracam, wytłumacz to jakoś wszystkim. Z początku nie wiedziałem, czy mówi poważnie, czy to jakiś głupi żart. Ale wkrótce dotarło do mnie, że Kasia nie żartowała, bo... przestała odbierać telefony! Dzwoniłem, nagrywałem się na pocztę, dzieci się nagrywały... Nie robiło to na niej żadnego wrażenia. Zadawałem sobie pytanie, co się stało i nie mogłem uwierzyć, że moja Kasia może tak podle postąpić – porzucić rodzinę. Mniejsza już o mnie, ale zostawić własne dzieci?! Jak miałem im wytłumaczyć, że ich mamusia nie wróci? Były jeszcze malutkie, w wieku przedszkolnym, cokolwiek bym im powiedział, zrozumiałyby tylko tyle, że mama ich nie chce, nie kocha... Nie potrafiłyby pojąć, dlaczego tak się stało. A ja nie umiałem im tego wytłumaczyć, bo sam nie rozumiałem tej sytuacji. Byliśmy z Kasią bardzo dobrym małżeństwem. Cieszyliśmy się sobą i dziećmi. Śmierci bym się prędzej spodziewał niż takiego obrotu sprawy. Nie dawałem za wygraną, dzwoniłem do żony kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt razy dziennie. W końcu usłyszałem w słuchawce jej głos. – Nie dzwoń więcej – powiedziała. – Mnie też nie jest łatwo. – Kasiu! – krzyknąłem. – Wracaj, wszyscy czekamy na ciebie, dzieci czekają! Odpowiedzią był płacz, a potem się rozłączyła Nie rozstawałem się z komórką. W nocy zrywałem się ze snu, bo zdawało mi się, że dzwoni. Żyłem nadzieją, że Kasia zmieniła zdanie i wróci. „Na pewno kiedyś zmądrzeje” – myślałem. Nie zadzwoniła i nie odebrała już więcej żadnego z moich telefonów. Minęło pięć lat. Kasia nie wraca. W rodzinie zaczęły się nieporozumienia i kłótnie. Ja mam pretensje do rodziców Kasi, że zrujnowała życie mnie i naszym dzieciom. Moich rodziców też ta sytuacja bardzo dotknęła. Nie wiem, co teraz ze mną będzie, gdzie będę mieszkał, czy mam odejść z dziećmi od rodziców Kasi? Ale dokąd pójdziemy? Dzieci są do dziadków bardzo przywiązane i nie są winne, że my – dorośli – nie możemy się dogadać. Miało być tak pięknie, a jest tragedia trzech rodzin. Jak mam pracować i żyć, kiedy sytuacja mnie przerasta? Jakże prawdziwe są te słowa, że pieniądze szczęścia nie dają. Tak mało mówi się o skutkach wyjazdu za granicę – liczy się tylko ekonomia, a nie rodzina. Niech moja smutna opowieść będzie ostrzeżeniem dla innych... Krystian, 37 lat Czytaj także: „Wyglądam jak słoń! Nie żałuję, że urodziłam Marysię, ale nie mogę już na siebie patrzeć!” „Sąsiadka chciała UKRAŚĆ moje dziecko. Jak mogłam być taka naiwna?!” „Sama wychowuję synka. Jego ojciec odszedł od nas, bo... znalazł kogoś nowego. I to pół roku temu! Gdy nasze dziecko miało 6 miesięcy – on wchodził w nowy związek. "
mąż ciągle jeździ do rodziców