🐶 Niechodzenie Na Religie W Szkole

zacji jednego z tzw. „zadań wspólnych”, tj. nauki religii w szkole, mają-cego w konsekwencji przyczynić się do osiągnięcia dobra wspólnego. Nauka religii w szkole swoje uzasadnienie oraz uregulowanie wynosi z ukształtowanego współcześnie stosunku między państwem a Kościołem na zasadzie autonomii i niezależności obu podmiotów, Nie chcą chodzić na katechezę. Oto powody - Rodzina. Kryzys religii w szkołach. Uczniowie zabrali głos. 63 proc. uczniów nie chodzi na lekcje religii, a 40 proc. osób, które uczęszcza na Ważne: Minister edukacji i nauki wydał w 2020 r. stanowisko, zgodnie z którym do wyłącznych kompetencji dyrektora szkoły należy określenie warunków organizacyjnych nauki religii i etyki w szkole, oraz związane z nimi umiejscowienie tych zajęć w planie lekcji oraz zapewnienie opieki uczniom, którzy nie uczestniczą w lekcjach religii. Jeśli ktoś nie chce chodzić na religię, będzie chodził na etykę. System wartości musi być przekazywany uczniom w szkole, bo na tym polega funkcja wychowawcza szkoły – podkreślał wówczas Przemysław Czarnek. Zgodnie z zapowiedziami obowiązek chodzenia na religię lub etykę miałby wejść do szkół od 1 września 2023 roku. Na Można by wówczas nie zdać z religii, co wydaje się w pewien sposób niedorzeczne, skoro mowa jest o szkolnictwie powszechnym. Pamiętajmy — religia w szkole nie jest obowiązkowa, a domyślne zapisanie ucznia na religię to bezprawie. Zarówno uczestniczenie w niej, jak i nieuczestniczenie, jest całkowicie legalne, o ile nie jest przymusowe. Formalnie nie jest, ale na lekcję trzeba chodzić. Religia w szkole. Nie chodzą na religię, ale są zmuszani do obecności na lekcji. "Ostatnia ławka i nie przeszkadzać". Lekcja religii (Fot. Rafał Michałowski / Agencja Wyborcza.pl) Są szkoły, w których zmusza się uczniów niechodzących na religię, aby byli obecni w klasie podczas Niechodzenie na religię nie jest jednak drogą na skróty. Ks. prof. Piotr Tomasik z Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski mówi "Wyborczej": - Osoba, która wypisuje się Niemcy: Coraz mniej uczniów na lekcjach religii. 11.04.2021. W Niemczech spada odsetek dziewcząt i chłopców, którzy uczęszczają na lekcje religii w szkole. Sytuacja jest jednak Z roku na rok ubywa już nie tylko uczniów na lekcjach religii, ale też samych lekcji. Przykład? Poznań, gdzie maturzyści mają już tylko godzinę tego przedmiotu tygodniowo. W Warszawie 8KBJ6m. Odpowiedzi BazgroLL odpowiedział(a) o 21:14 Jak chodzisz do kościoła to tak :D Jak przyjmiesz bierzmowanie to nie ma znaczenia czy chodzisz na lekcje czy nie... dla mnie to jasne ... Ale wiedz że coś sie dzieje :P blocked odpowiedział(a) o 21:15 "ale mam dosyć już tych lekcji"Dlaczego? zapytam tak Jaka jest twoja wiedza z zakresu religii i religioznawca (religii katolickiej oczywiście) Anti_xD odpowiedział(a) o 21:15 tak, ale będziesz musiał wtedy zaliczać nauki przedmałżeńskie (ksiądz nam o tym na religii mówił) bo z tego co mi wiadomo to przed ślubem potrzebne jest twoje świadectwo z religii (ale nie wiem z jakiej klasy) ;d Jeżeli miałeś Bierzmowanie, to nie ma problemu. A to, że nie chodzisz na religię w liceum nie powinno zawadzać. :) Te lekcje nie wplywaja na to co bedziesz robil w przyszlosci po za szkola. Chyba ze masz je*nietego ksiedza co cie podkabluje ;p M7. odpowiedział(a) o 21:18 po pierwsze nie "wziąść" tylko "wziąć" po drugie tak możesz wziąć ślub jeśli bedziesz miał bierzmowanie blocked odpowiedział(a) o 21:19 Tak, bierzmowanie nie jest wymagane do wzięcia ślubu kościelnego. IZA_W odpowiedział(a) o 21:31 Chodzenie na religię nie jest wymagane do tego, aby wziąć ślub kościelny, a ślub kościelny nie jest konieczny, aby stworzyć szczęśliwy samo zgodnie z prawem kanonicznym bierzmowanie nie jest konieczne, aby zawrzeć ślub kościelny. blocked odpowiedział(a) o 19:57 A po co Ci ślub kościelny? Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Żeby było jasne: nie jestem przeciwna religii. Każdy ma prawo wierzyć i praktykować swoją wiarę. Jednak lekcje religii w szkole? Moim zdaniem to błąd. I już wyjaśniam dlaczego! LEKCJE RELIGII W SZKOLE? JESTEM NA NIE! 1. Wiara to osobista sprawa każdego z nas. I bardzo mnie denerwuje, że czołowi politycy od lat fotografują się przed ołtarzem. Wszystkie ważne uroczystości państwowe świętowane są w kościele. A nawet zaprzysiężenie na prezydenta rozpoczyna się od mszy. To jesteśmy państwem świeckim czy wyznaniowym? Dla mnie jest jasne, że jak ktoś składa ręce do paciorka, ilekroć ma wjechać kamera, robi to, żeby uzyskać poparcie. Ale wyobraź sobie teraz, że w pracy szef woła Cię na wspólną modlitwę. Że w ciągu roku są dni, gdy zamiast do pracy idziesz do kościoła na rekolekcje. I że mszę świętą organizuje się przed każdym dłuższym urlopem oraz po powrocie z niego. No, pewnie nie chciałabyś. Co komu do tego, jak się modlisz, kiedy się modlisz i czy w ogóle się modlisz? Powinniśmy to robić w swoim czasie wolnym! Oczywiście, możesz odmówić, ale odmów, gdy wszyscy inni idą. Co będą o tobie gadać? Czy szef nie będzie mieć pretensji? Właśnie przed takimi dylematami stawiamy nasze dzieci w ich „miejscu pracy”, czyli w szkole. 2. Programy nauczania religii i podręczniki NIE są zatwierdzone przez MEN. Ani przez dyrektorów szkół. Co w praktyce oznacza, że katecheta lub ksiądz może powiedzieć WSZYSTKO, w co wierzy, nawet jeśli wierzy, że dzieci z in vitro mają bruzdy na twarzy. I nikt im nie podskoczy. Pamiętam, jak w mojej klasie ksiądz rzucił uczniem o tablicę. Piotra wspomnienia z religii również nie są fajne: plecaki latały w powietrzu, przez co niestety jeden z uczniów moczył się ze strachu. A szkoła była bezradna. 3. Szkoła jest przecież od nauki! Dlatego zamiast religii powinno być religioznawstwo czyli nauka o wierzeniach w naszej i w innych kulturach. Albo etyka czyli nauka o moralności, gdy chcemy postawić na aspekt wychowawczy. Jest coś niewłaściwego w tym, że w jednym i tym samym miejscu dziecko dowiaduje się o teorii ewolucji, a 45 minut później na innej lekcji rozkminia boski obraz stworzenia świata w 7 dni (mój syn po takim dniu stwierdził, że ktoś go okłamuje, bo pani na religii nie wspomniała, że to może być symbol. I nie musiała, gdyż patrz punkt wyżej). Albo gdy nauka jest zgodna co do tego, że z orientacją się rodzimy i nie mamy na nią żadnego wpływu, a na religii dziecko słyszy, że to wybór i homoseksualizm trzeba leczyć. Lub gdy mówi się mu w murach szkolnych, że prezerwatywa nie chroni przed ciążą ani HIV, choć pozostaje to w sprzeczności z dzisiejszą wiedzą medyczną. Dzieci w szkole powinny się uczyć FAKTÓW, a nie FAKE NEWSÓW. Szkoła z samego założenia to miejsce, do którego przychodzimy po NAUKĘ. Po wiarę idziemy do kościoła. 4. Tymczasem w szkołach więcej czasu poświęcamy religii niż innym przedmiotom. W ciągu 8 lat dziecko ma 608 lekcji religii, a tylko 308 historii. Jeśli chodzi o inne przedmioty, porównanie wypada jeszcze gorzej, bo lekcji geografii, biologii czy informatyki przez całą podstawówkę odbywa się 190, a chemii czy fizyki – 150. 5. Polskiej szkoły nie stać na religię. Brakuje wszystkiego. Piłek na lekcjach wuefu. Rodzice muszą się składać na papier ksero czy nawet papier toaletowy dla dzieci. Z tego co wiem Kościołowi niczego nie brakuje. Jeśli lekcje religii są dla niego takie ważne: powinien sam je finansować. W salkach przy kościołach. 6. Wiara nie powinna podlegać ocenie! Bo jak ją zmierzyć i w ogóle: PO CO? Tymczasem stopień z religii od kilku lat jest wliczany do średniej. Doskonale pamiętam, kiedy wprowadzono tę zmianę, bo sama wtedy chodziłam do szkoły. Wcześniej religia była traktowana przez uczniów po macoszemu i w serduszku zajmowała miejsce gdzieś tam het daleko za plastyką czy wuefem. Czy wliczenie religii do średniej zmieniło nasze podejście? A skąd! Nadal nie traktowaliśmy jej serio, głównie dlatego, że była po prostu źle prowadzona. Księża zwyczajnie nas okłamywali: pamiętam jak jeden kazał nam prowadzić dzienniczek, w którym mieliśmy zaznaczać, jak często chodzimy na mszę świętą. Cały rok twierdził, że to tylko do naszej wiadomości, taki nasz rachunek sumienia, więc możemy być szczerzy, bo on nie będzie nas z tego rozliczać. A w czerwcu zebrał te dzienniczki i wystawił ocenę :). Chodziłam wtedy do kościoła dość pilnie, w ciągu całego roku nie byłam może ze trzy razy (z powodu choroby). I przez to dostałam tróję, bo każda nieobecność – bez względu na powód, którego przecież nie zaznaczaliśmy w dzienniczkach! – oznaczała ocenę niżej. Poczułam się O-SZU-KA-NA. Wtedy po raz pierwszy w życiu pomyślałam: „A trzeba było skłamać!”. Skoro sam ksiądz może? Inny znowu ksiądz przyprowadził na lekcję ginekolożkę, która opowiadała, że tabletka antykoncepcyjna to środek wczesnoporonny i przyjmowanie ich niczym nie różni się od aborcji. To skutecznie podkopało moją wiarę w księży i myślę, że wielu uczniów – ze szkodą dla Kościoła – myśli identycznie do teraz. 7. To zwykła dyskryminacja. Dzieci niewierzących lub wyznających inną wiarę. Na pewno pamiętasz, jak byłaś dzieckiem i jak ważna dla ciebie była przynależność do grupy rówieśniczej. Być jak oni. Robić to, co oni. Gdy koleżanka z klasy nie zaprosiła na swoje urodziny, był to mały dramat. Taki sam dramat może przeżywać dziecko, gdy jego najbliższa grupa rówieśnicza – czyli klasa – spotyka się dwa razy w tygodniu na zajęciach, na które ono samo nie chodzi. Poczucie wykluczenia może nasilić się zwłaszcza, gdy dzieci – o, ironio! – W SZKOLE przygotowują się do przyjęcia sakramentu komunii. I bierzmowania. Z tego powodu rodzice często zapisują dziecko na lekcje religii w szkole, żeby nie czuło się odrzucone. A Kościół może pochwalić się wysoką frekwencją. Która absolutnie nic nie znaczy. 8. Dzieci tracą więź z Kościołem. Bo ile z tych dzieci, które owszem, grzecznie chodzą na religię, skoro już jest w planie lekcji, co niedzielę chodzi do kościoła? Ile tak naprawdę rozumie, czym są sakramenty i przyjmuje je świadomie, bo tego CHCE, a nie dlatego, że wszyscy to robią? Gdyby lekcje religii odbywały się na przykład w niedzielę po mszy dziecięcej, jestem pewna, że te msze przyciągałyby jeszcze więcej rodzin z dziećmi. A może Kościół się boi, że byłoby wręcz odwrotnie? Że już nie każdemu by się chciało? I nagle by się okazało, że już nie ponad 90% katolików, tylko jednak mniej. I jakby nie wypada ustawiać życia WSZYSTKICH Polaków, wtrącać się w rządy oraz programy nauczania? 9. Bo – pozwalając na lekcje religii w szkole – daliśmy przyzwolenie na to, żeby Kościół decydował o całej edukacji. I teraz na przykład skutecznie blokuje rzetelną edukację seksualną dzieci i młodzieży. Sam tymczasem edukuje bardzo chętnie, zgodnie z własną ideologią, niekoniecznie z nauką. Bardzo nie chciałam, żeby mój wpis zabrzmiał jak atak na Kościół. Co rusz gryzłam się w język, żeby nie napisać czegoś ostrzej. Sama pracowałam w szkole. Spotykałam prześwietnych katechetów i księży! Ale również takich, którzy uczyli dzieci, że od pocałunku można zajść w ciążę (przypominam, że odbywa się to w szkole, która NIC z tym nie może zrobić!). Słyszałam od nauczycieli, jak wyglądało ich przygotowanie do prowadzenia zajęć Wychowania do Życia w Rodzinie. Bardziej przypomina to zabawę (np. w dopasowywanie haseł: dziewictwo = świętość; antykoncepcja = grzech) niż faktyczne przekazywanie wiedzy. Kościół na każdym kroku straszy nas seksualizacją dzieci, a sam to robi, zadając przed komunią świętą pytania w stylu: „Czy miałeś myśli nieczyste?”. 10. Dlatego ten punkt zostawiam Tobie. I możesz tu wpisać absolutnie wszystko: argument PRZECIW lekcjom religii w szkołach jak również ZA, jeśli masz zupełnie inne zdanie niż ja. Kto wie, może mnie przekonasz? A może to ja przekonałam Ciebie? Daj znać, jestem ciekawa, jak faktycznie wygląda zdanie rodziców w tym temacie! (13 698 odwiedzin wpisu) Po co "chodzenie" ze sobą ? Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt maja 31, 2005 17:46Posty: 337 Jak mówię doświadczyłam życia zakonnego i to uważam, za najmniejszy problem. Tak też mówi wiele osób konsekrowanych. Także żyjąc w świecie będąc np. zaangażowanym w służbę bliźniemu można nie mieć problemów z czystością. To zależy od osoby. Uważaj, by za bardzo nie przesadzić w akcentowaniu znaczenia seksu w małżeństwie, bo wtedy nastąpi odejście od nauki KKK. Sprawy związane z seksualnością są w Przykazaniach Bożych na szóstym miejscu, na pierwszym miejscu jest stawianie Boga w centrum życia. Pn lip 11, 2005 20:46 Incognito Dołączył(a): Pt cze 18, 2004 13:21Posty: 2617 To niemożliwe żebym przeakcentował znaczenie seksu w małżeństwie, bo daleki jestem od stwierdzenia tak jak Kościół, że seks jest w małżeństwie konieczny Moje poglądy na temat seksu zgrzytają z nauką KRK tylko w kwestii antykoncepcji i seksu oralnego, ale to już inna bajka, nie będę offtopicował Pn lip 11, 2005 20:52 av Dołączył(a): Wt maja 31, 2005 17:46Posty: 337 Więc chodzi mi o to, że życie zakonne jest jednym z powołań w Kościele (i zawsze było). I możliwe jest życie w całkowitej czystości. Pn lip 11, 2005 21:01 Incognito Dołączył(a): Pt cze 18, 2004 13:21Posty: 2617 Oczywiście, że możliwe jest życie w całkowitej czystości, tylko że czystość to nie jest synonim dziewictwa. Czystość obejmuje także małżeństwo i współżycie. Uważam, że czystość małżeńska jest czymś wspanialszym, bo dwuosobowym Pn lip 11, 2005 21:10 av Dołączył(a): Wt maja 31, 2005 17:46Posty: 337 A istnieje też powołanie do dziewictwa konsekrowanego i osoba realizująca takie powołanie czuje, że jest szczęśliwa. To zależy jakie kto otrzymał powołanie od Boga. Pn lip 11, 2005 21:13 pedziwiatr Dołączył(a): Cz paź 02, 2003 20:44Posty: 3433 Incognito napisał(a):Niestety mam zamiar robić co mi się podoba - taki już ze mnie wredny Incognito który jak widzi osoby gloryfikujące życie zakonne, to gryzie Dlaczego? Czy tylko z powodu ksiazek opisujacych zycie zakonne i ewentualne dewiacje z tym zwiazane, czy moze w wyniku wlasnego doswiadczenia zycia zakonnego. A poza tym, Twoje doswiadczenie nie musi byc prawdziwe w zyciu innych, dlatego zastanowilabym sie chwile nad tym gryzieniem. _________________ Oto wyryłem cię na obu dłoniach. ***W swej wszechmocnej miłości BÓG ma zawsze przygotowane dla Ciebie wsparcie i pomoc na tyle, na ile tego potrzebujesz. Pn lip 11, 2005 21:25 Incognito Dołączył(a): Pt cze 18, 2004 13:21Posty: 2617 Coś takiego - pilnujący porządku Pędziwiatr sam rozpoczyna offtopicowy wątek Moje nastawienie jest wynikiem wielu spraw, min. kontaktów z "kandydadami do zakonów" i wrodzonego zawadiactwa - niemniej nie mam zamiaru się z niego tłumaczyć Wt lip 12, 2005 17:52 Anonim (konto usunięte) W dzisiejszym świecie nastawionym na szukanie sensacji dużo takich materiałów możesz znaleźć, Incognito ... Sęk jedynie w tym, ile rzetelnej prawdy jest w tych opisach szukających sensacji ... Wt lip 12, 2005 22:41 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników

niechodzenie na religie w szkole